Lena Mazanowska

Professional Subscriber to Songbay
Lena Mazanowska

Czasami zapominam
zabrać twarzy
z szyby tramwaju,
gdy jadę
(nie) wprost.
Zostawiam ślady
stóp chłodnych
na piasku,
gdy w gardle
wybrzmiewa
obcy głos.
Czasami z kieszeni
wypadnie spojrzenie…

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
to nie modliwa, ale
ja tylko tak
do siebie mówię.

Czasami nie pamiętam
o biletach,
zwykle powrotnych
do siebie
i znów
wyruszam w miejsca,
gdzie nie ma
pór roku,
gdzie świat twój
poznać chcę
bez słów.
Czasami z kieszeni
Wypadnie znaczenie..

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
to nie modliwa, ale
ja tylko tak
do siebie mówię.

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
inaczej będzie jutro.
Dziś tylko tak
do siebie mówię.

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
znajdź mnie.
To niemożliwe, ale
ja tylko tak
do ciebie mówię.

czasami zapominam

Będzie ci trochę żal,
bo tak już było nie raz:
słów rzuconych na wiatr,
dróg, co zatarł czas…
Niedokończonych spraw,
neonów dużych miast.
Będzie ci trochę wstyd
za każdą o nich myśl.

Będzie ci czasem źle –
będzie, wiem, ty też już wiesz;
z tą całą wiarą w sens,
w świat, którego chcesz.
Czasami spojrzysz wstecz
na kilka starych zdjęć.
Czasem uronisz łzę
za tym, kto na nich jest.

Teraz niech ci w duszy grają motyle
melodię, której nie zagrał nikt.
Teraz dla ciebie, chociaż przez chwilę
niech otwierają się każde drzwi.
Teraz niech jutro tobie przyniesie
szansę kolejną, losowi wydartą.
Teraz niech słońce świeci dla ciebie.
Dla ciebie tylko, bo warto.

Czasem pomyślisz, że
musi być już tak, jak jest:
świat, w którym czerń i biel,
dobra wątły gest.
Przypomnisz sobie, że
bywało czasem źle.
Będzie ci siebie brak,
lecz teraz jeszcze nie...

Teraz niech ci w duszy grają motyle
melodię, której nie zagrał nikt.
Teraz dla ciebie, chociaż przez chwilę
niech otwierają się każde drzwi.
Teraz niech jutro tobie przyniesie
szansę kolejną, losowi wydartą.
Teraz niech słońce świeci dla ciebie.
Dla ciebie tylko, bo warto.

(nie)teraz

Czas się zatrzymał,
lecz nie tam, gdzie chcę.
Połamane wskazówki
nic nie zmienią,
wiem, że
w mojej głowie pozostał
zaledwie twój kadr.
Staram się podnieść,
dalej trwać,
i tak…

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakąś treść.

Pełno jest we mnie
nieskończonych zdań,
słów niewypowiedzianych –
dziś są zbędne i tak.
Pełno jest we mnie
wyludnionych miejsc.
Mówię, to minie,
choć i tak
już wiem…

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakąś treść.

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste miast ulice,
pusty ton.
W oknach gasną światła,
cisza drży.
Żaden sen nie wraca
tak, jak ty,
tak, jak ty.

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakiś sens.

i tak


Latest Uploads

Czasami zapominam
zabrać twarzy
z szyby tramwaju,
gdy jadę
(nie) wprost.
Zostawiam ślady
stóp chłodnych
na piasku,
gdy w gardle
wybrzmiewa
obcy głos.
Czasami z kieszeni
wypadnie spojrzenie…

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
to nie modliwa, ale
ja tylko tak
do siebie mówię.

Czasami nie pamiętam
o biletach,
zwykle powrotnych
do siebie
i znów
wyruszam w miejsca,
gdzie nie ma
pór roku,
gdzie świat twój
poznać chcę
bez słów.
Czasami z kieszeni
Wypadnie znaczenie..

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
to nie modliwa, ale
ja tylko tak
do siebie mówię.

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
inaczej będzie jutro.
Dziś tylko tak
do siebie mówię.

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
znajdź mnie.
To niemożliwe, ale
ja tylko tak
do ciebie mówię.

czasami zapominam

Będzie ci trochę żal,
bo tak już było nie raz:
słów rzuconych na wiatr,
dróg, co zatarł czas…
Niedokończonych spraw,
neonów dużych miast.
Będzie ci trochę wstyd
za każdą o nich myśl.

Będzie ci czasem źle –
będzie, wiem, ty też już wiesz;
z tą całą wiarą w sens,
w świat, którego chcesz.
Czasami spojrzysz wstecz
na kilka starych zdjęć.
Czasem uronisz łzę
za tym, kto na nich jest.

Teraz niech ci w duszy grają motyle
melodię, której nie zagrał nikt.
Teraz dla ciebie, chociaż przez chwilę
niech otwierają się każde drzwi.
Teraz niech jutro tobie przyniesie
szansę kolejną, losowi wydartą.
Teraz niech słońce świeci dla ciebie.
Dla ciebie tylko, bo warto.

Czasem pomyślisz, że
musi być już tak, jak jest:
świat, w którym czerń i biel,
dobra wątły gest.
Przypomnisz sobie, że
bywało czasem źle.
Będzie ci siebie brak,
lecz teraz jeszcze nie...

Teraz niech ci w duszy grają motyle
melodię, której nie zagrał nikt.
Teraz dla ciebie, chociaż przez chwilę
niech otwierają się każde drzwi.
Teraz niech jutro tobie przyniesie
szansę kolejną, losowi wydartą.
Teraz niech słońce świeci dla ciebie.
Dla ciebie tylko, bo warto.

(nie)teraz

Czas się zatrzymał,
lecz nie tam, gdzie chcę.
Połamane wskazówki
nic nie zmienią,
wiem, że
w mojej głowie pozostał
zaledwie twój kadr.
Staram się podnieść,
dalej trwać,
i tak…

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakąś treść.

Pełno jest we mnie
nieskończonych zdań,
słów niewypowiedzianych –
dziś są zbędne i tak.
Pełno jest we mnie
wyludnionych miejsc.
Mówię, to minie,
choć i tak
już wiem…

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakąś treść.

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste miast ulice,
pusty ton.
W oknach gasną światła,
cisza drży.
Żaden sen nie wraca
tak, jak ty,
tak, jak ty.

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakiś sens.

i tak

Znowu cię czuję w zapachu lata;
w letnim deszczu na swoich skroniach.
W róży czerwonej, chociaż ma ciernie.
W tych do modlitwy splecionych dłoniach…
W Boga oddechu, czasem ciężkim:
zmęczonym nadmiarem próśb i przyrzeczeń.
Znowu Go proszę o najcenniejsze.
Znowu Go proszę, dla ciebie…

Nie bądźmy sobie obojętni,
nie bądźmy jak ten tłum,
co świat przez chwilę w dłoniach trzyma
po to, by zaraz znów
zgubić gdzieś to, co ważne:
ciepły, letni deszcz,
poezję, wino czerwone,
zieleń łąk i sens.

Kocham cię w słońcu, co świt maluje;
ja jestem słońcem w pejzażu świata.
Tą perłą czasami zagubioną,
której wciąż szukasz pośrodku lata.
Jesteś w spojrzeniu pełnym prawdy
i w tym drżeniu serca, gdy milknie przestrzeń
pomiędzy nami – więcej nie trzeba,
kiedy mam ciebie. Gdy jesteś.

Nie bądźmy sobie obojętni,
nie bądźmy jak ten tłum,
co świat przez chwilę w dłoniach trzyma
po to, by zaraz znów
zagubić to, co ważne:
dotyk, bliskość, czas,
błysk w oku, chabry i maki.
Znajdź w nich dzisiaj nas.

Nie bądźmy sobie obojętni,
nie bądźmy jak ten tłum,
co świat przez chwilę w dłoniach trzyma
po to, by zaraz znów
zgubić gdzieś to, co ważne:
ciepły, letni deszcz,
poezję, wino czerwone,
zieleń łąk i sens.

w letnim deszczu

Nie poddawaj się, jeszcze nie teraz;
nie rzucaj najsłabszej karty na stół.
Ty masz przed sobą całe życie,
lub chociaż ćwierć, choćby pół.
Poczekaj jeszcze, statek płynie.
Zabierze cię daleko stąd.
Wiem, bardzo ciężko się dryfuje,
lecz zaraz ląd, za chwilkę ląd.

Jutro znowu ciebie zawoła:
chodź, dam ci bukiet nowych szans!
Jeszcze nie przyszła wiosna wprawdzie,
lecz zostań tu, jeszcze nie czas.

Nie ty jeden dziś jesteś na skraju.
Nie tylko ty patrzysz teraz w przepaść.
Nie tylko ty nie wiesz, dokąd iść.
Ktoś inny też wciąż czeka,
aż wiosna przyjdzie, świt się zbudzi,
przegoni mrok drobny gest.
Wiem, bardzo ciężko tu się żyje,
lecz tak już jest, tak czasem jest.

Chodź, powiem ci, póki mnie słuchasz:
gdy zdecydujesz, że już dość,
przypomnij sobie jak niebo wygląda,
zawsze coś, zawsze coś.

Jutro znowu ciebie zawoła:
chodź, dam ci bukiet nowych szans!
Jeszcze nie przyszła wiosna wprawdzie,
lecz zostań tu, jeszcze nie czas.

Ludzie, którym wszystko zabrano,
spójrz, nawet oni nie mają dość.
W deszczu po dróżce spacerują,
nucąc po cichu: zawsze coś!

zawsze coś

My Uploads

Czasami zapominam
zabrać twarzy
z szyby tramwaju,
gdy jadę
(nie) wprost.
Zostawiam ślady
stóp chłodnych
na piasku,
gdy w gardle
wybrzmiewa
obcy głos.
Czasami z kieszeni
wypadnie spojrzenie…

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
to nie modliwa, ale
ja tylko tak
do siebie mówię.

Czasami nie pamiętam
o biletach,
zwykle powrotnych
do siebie
i znów
wyruszam w miejsca,
gdzie nie ma
pór roku,
gdzie świat twój
poznać chcę
bez słów.
Czasami z kieszeni
Wypadnie znaczenie..

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
to nie modliwa, ale
ja tylko tak
do siebie mówię.

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
tak, wiem,
inaczej będzie jutro.
Dziś tylko tak
do siebie mówię.

Gdzieś pośród tłumów
własny szlak gubię –
znajdź mnie.
To niemożliwe, ale
ja tylko tak
do ciebie mówię.

czasami zapominam

Będzie ci trochę żal,
bo tak już było nie raz:
słów rzuconych na wiatr,
dróg, co zatarł czas…
Niedokończonych spraw,
neonów dużych miast.
Będzie ci trochę wstyd
za każdą o nich myśl.

Będzie ci czasem źle –
będzie, wiem, ty też już wiesz;
z tą całą wiarą w sens,
w świat, którego chcesz.
Czasami spojrzysz wstecz
na kilka starych zdjęć.
Czasem uronisz łzę
za tym, kto na nich jest.

Teraz niech ci w duszy grają motyle
melodię, której nie zagrał nikt.
Teraz dla ciebie, chociaż przez chwilę
niech otwierają się każde drzwi.
Teraz niech jutro tobie przyniesie
szansę kolejną, losowi wydartą.
Teraz niech słońce świeci dla ciebie.
Dla ciebie tylko, bo warto.

Czasem pomyślisz, że
musi być już tak, jak jest:
świat, w którym czerń i biel,
dobra wątły gest.
Przypomnisz sobie, że
bywało czasem źle.
Będzie ci siebie brak,
lecz teraz jeszcze nie...

Teraz niech ci w duszy grają motyle
melodię, której nie zagrał nikt.
Teraz dla ciebie, chociaż przez chwilę
niech otwierają się każde drzwi.
Teraz niech jutro tobie przyniesie
szansę kolejną, losowi wydartą.
Teraz niech słońce świeci dla ciebie.
Dla ciebie tylko, bo warto.

(nie)teraz

Czas się zatrzymał,
lecz nie tam, gdzie chcę.
Połamane wskazówki
nic nie zmienią,
wiem, że
w mojej głowie pozostał
zaledwie twój kadr.
Staram się podnieść,
dalej trwać,
i tak…

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakąś treść.

Pełno jest we mnie
nieskończonych zdań,
słów niewypowiedzianych –
dziś są zbędne i tak.
Pełno jest we mnie
wyludnionych miejsc.
Mówię, to minie,
choć i tak
już wiem…

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakąś treść.

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste miast ulice,
pusty ton.
W oknach gasną światła,
cisza drży.
Żaden sen nie wraca
tak, jak ty,
tak, jak ty.

Bóg ma dziś zamknięte,
nawet On.
Puste są ulice,
pusty ton.
Niebo ciągle milczy,
kiedy chcę
znaleźć w nim odpowiedź,
choćby treść,
jakiś sens.

i tak

Znowu cię czuję w zapachu lata;
w letnim deszczu na swoich skroniach.
W róży czerwonej, chociaż ma ciernie.
W tych do modlitwy splecionych dłoniach…
W Boga oddechu, czasem ciężkim:
zmęczonym nadmiarem próśb i przyrzeczeń.
Znowu Go proszę o najcenniejsze.
Znowu Go proszę, dla ciebie…

Nie bądźmy sobie obojętni,
nie bądźmy jak ten tłum,
co świat przez chwilę w dłoniach trzyma
po to, by zaraz znów
zgubić gdzieś to, co ważne:
ciepły, letni deszcz,
poezję, wino czerwone,
zieleń łąk i sens.

Kocham cię w słońcu, co świt maluje;
ja jestem słońcem w pejzażu świata.
Tą perłą czasami zagubioną,
której wciąż szukasz pośrodku lata.
Jesteś w spojrzeniu pełnym prawdy
i w tym drżeniu serca, gdy milknie przestrzeń
pomiędzy nami – więcej nie trzeba,
kiedy mam ciebie. Gdy jesteś.

Nie bądźmy sobie obojętni,
nie bądźmy jak ten tłum,
co świat przez chwilę w dłoniach trzyma
po to, by zaraz znów
zagubić to, co ważne:
dotyk, bliskość, czas,
błysk w oku, chabry i maki.
Znajdź w nich dzisiaj nas.

Nie bądźmy sobie obojętni,
nie bądźmy jak ten tłum,
co świat przez chwilę w dłoniach trzyma
po to, by zaraz znów
zgubić gdzieś to, co ważne:
ciepły, letni deszcz,
poezję, wino czerwone,
zieleń łąk i sens.

w letnim deszczu

Nie poddawaj się, jeszcze nie teraz;
nie rzucaj najsłabszej karty na stół.
Ty masz przed sobą całe życie,
lub chociaż ćwierć, choćby pół.
Poczekaj jeszcze, statek płynie.
Zabierze cię daleko stąd.
Wiem, bardzo ciężko się dryfuje,
lecz zaraz ląd, za chwilkę ląd.

Jutro znowu ciebie zawoła:
chodź, dam ci bukiet nowych szans!
Jeszcze nie przyszła wiosna wprawdzie,
lecz zostań tu, jeszcze nie czas.

Nie ty jeden dziś jesteś na skraju.
Nie tylko ty patrzysz teraz w przepaść.
Nie tylko ty nie wiesz, dokąd iść.
Ktoś inny też wciąż czeka,
aż wiosna przyjdzie, świt się zbudzi,
przegoni mrok drobny gest.
Wiem, bardzo ciężko tu się żyje,
lecz tak już jest, tak czasem jest.

Chodź, powiem ci, póki mnie słuchasz:
gdy zdecydujesz, że już dość,
przypomnij sobie jak niebo wygląda,
zawsze coś, zawsze coś.

Jutro znowu ciebie zawoła:
chodź, dam ci bukiet nowych szans!
Jeszcze nie przyszła wiosna wprawdzie,
lecz zostań tu, jeszcze nie czas.

Ludzie, którym wszystko zabrano,
spójrz, nawet oni nie mają dość.
W deszczu po dróżce spacerują,
nucąc po cichu: zawsze coś!

zawsze coś


About Me

Bio

Jestem autork? tomików poetyckich: "Chwytaj?c oddech chwili", "To wszystko by?o... Wa?ne" oraz dialogów i tekstów piosenek do musicalu "Na skrzyd?ach pasji". Interesuje mnie wspó?praca w zakresie pisania tekstów piosenek do utworów z gatunku poezji ?piewanej, popu, rocka. Je?eli reprezentujesz inny styl - równie? zapraszam do kontaktu :)

CV/History

Tomiki poezji: "Chwytaj?c oddech chwili", "To wszystko by?o... Wa?ne".
Dialogi i teksty piosenek do musicalu "Na skrzyd?ach pasji"

Contact

Do you want to Work with Lena Mazanowska?