Ciemną nocą tramwaj tnie miasto światłami
W szybie moja twarz - odbicie niebieskimi
zakrwawiony stoi, kajdanki zdobią dłoń
ona wlaczy ,ratują ją,
swiatło, oddech, wewnętrzny krzyczy jej głos
Wracam, ja wracam, nie chcę uciekać.
Wracam, ja wracam, chcę znów się czuć.
wracam, ja wracam, do siebie, do ciebie
Wracam... ja tam wracam...
na liczniku - gaz do dechy, wypruwa bebechy
w powietrzu unosi się złość,
moment nie uwagi,hamulec, pasy
ona - niezauważona
wysiada, ucieka, na ziemi jego twarz
przeprasza za to co zrobił, błaga o przebaczenie
w ostatniej chwili słyszy jej tchnienie
Wracam, ja wracam, nie chcę uciekać do światła.
Wracam, ja wracam, chcę znów się czuć.
wracam, ja wracam, do siebie, do ciebie
Wracam... ja tu wracam...
ciemność, paraliż, nie ma już nic
dookoła jasna sala, ludzi tłum
były marzenia, plany, teraz tylko cztery ściany
gdzieś na sercu na dnie, nie wyraźnie jeszcze
doskonale wie...
Wracam, ja wracam, nie chcę uciekać do światła.
Wracam, ja wracam, chcę znów się czuć.
wracam, ja wracam, do siebie, do ciebie
Wracam... ja tu wracam...
Dzień za dniem niczym nóż wbity w plecy
tak ciężko, tak trudno, tak źle
Każdy tam był, każdy to wie
Gdy jest sie na dnie, musi odbić się
Dasz radę, masz siłę
zachwycisz znów
za chwilę, za moment
do lustra wykrzyczysz znów
Wracam, ja wracam, nie chcę uciekać do światła.
Wracam, ja wracam, chcę znów się czuć.
wracam, ja wracam, do siebie, do ciebie
Wracam, ja wracam, nie chcę uciekać.
Wracam, ja wracam, chcę znów się czuć.
wracam, ja wracam, do siebie, do ciebie
Wracam... ja tam wracam...
(pauza, powolne wyciszenie)
Wracam... ja tu wracam...
(cisza)
(półszept)
jestem tu.